Wzloty i upadki gier z uniwersum Obcego. UWAGA! Nadchodzi Alien: Isolation!

Fani gier w uniwersum obcego nie mieli ostatnio powodów do świętowania. Po fenomenalnie spartaczonym Aliens: Colonial Marines od Gearbox Studio oraz skasowanym na wczesnym etapie produkcji Aliens Crucible od studia Obsidian Entertainment, graczom pozostały jedynie mgliste nadzieje na naprawdę porządny tytuł. Przynajmniej do niedawna. Twórcy Total War coraz chętniej bowiem udostępniają materiały i dzienniki deweloperskie z ich najnowszej produkcji zatytułowanej Aliens: Isolation. Wydawać by się mogło, że to kolejny gniot, który chce oprzeć swój potencjał marketingowy na znanej marce. Nie tym razem!

Ksenomorfy towarzyszą graczom praktycznie od chwili, kiedy świat dowiedział się czym one są. W zaledwie trzy lata od premiery pierwszego filmu Ridleya Scotta, na rynek trafiła pierwsza gra w uniwersum Obcego. Produkt nosił jakże niezobowiązującą nazwę Alien i był przeznaczony na platformę Atari. W kolejnych latach pojawiały się produkcje wspierające m.in. Amstrad CPC, Commodore 64, czy ZX Spectrum. Swój debiut na platformie PC obcy zaliczają dosyć późno, bo dopiero w roku 1995 za sprawą gry Alien Trilogy (gry w uniwersum Predatora pojawiły się na blaszakach już pięć lat wcześniej).

Jednak to zupełnie inny tytuł podbił serca graczy, a zarazem miłośników morderczej kreatury. Był nim arkadowy Aliens vs Predator oraz jego duchowy spadkobierca przygotowany z myślą o komputerach osobistych. Był nim oczywiście Aliens versus Predator z 1999 roku. Gra odniosła wielki sukces, co dwa lata później przyczyniło się do wydania kolejnej części. Niewątpliwe studio Rebellion zyskało w ten sposób dobrą renomę oraz bezpieczne zaplecze finansowe. Potem jednak o ksenomorfach zrobiło się ciszej. Nie na długo. Jak na ironię do produkcji wydanej w 2010 roku gry zmusiły przedstawicieli studia problemy z wypłacalnością. Doszli do wniosku, że może jednak warto odkurzyć zapomnianą serię. Był to strzał w dziesiątkę. Aliens vs Predator okazało się najszybciej sprzedającym się tytułem w Wielkiej Brytanii od momentu wejścia na rynek drugiej części Bioshock. Mimo swoich wad i niedoróbek gra w pełni zasłużyła na swój sukces, a to za sprawą dobrej oprawy graficznej i niezwykłej grywalności. Standardowo można wcielić się w trzy rasy, przy czym każda ma odpowiednie dla siebie atrybuty i uzbrojenie. Historia opowiada o wydarzeniach rozgrywających się 30 lat po historii znanej z drugiej części filmowego Obcego. Przenosimy się na planetę kolonialną BG-386, na której mieszkańcy odkryli dziwną piramidę. Odkopanie jej obudziło Obcych i tym samym przykuło uwagę Predatorów. Jest zatem mrocznie i niezwykle klimatycznie. W grze wykorzystano wątki i powiązania filmowe, co dla mnie, jako fana tego uniwersum, jest niewątpliwym walorem i smaczkiem. Gra bez powiązań z oryginalnym pierwowzorem byłaby niewątpliwie pusta, nieprawdaż.

Odtwórz

Zależność tę dosyć nieudolnie zrealizowano jednak w ekipie Gearbox Studio oraz TimeGate, które jak wynika z ostatnich informacji, w większej niż dotychczas sądzono części odpowiadało za produkcję ostatniej gry z uniwersum Obcego. Tak jest! Mowa o Aliens: Colonial Marines, które mimo, iż zdążyło już zebrać dziesiątki negatywnych i delikatnie ujmując niepochlebnych opinii, bez większych przeszkód otrzyma kolejną, gdyż… taki już jej los. Zatem co poszło nie tak? Przede wszystkim był to projekt pozbawiony pasji. Tak przynajmniej twierdzi aktor Michaela Biehn – odtwórca roli kaprala Dwayne'a Hicksa. „W filmach, w telewizji czy w grach spotykasz ludzi, którzy pasjonują się tym, co robią. Są też tacy, którzy chcą jedynie pokazać na co ich stać, wypromować się. Myślą tak, ponieważ pracują z marką, dającą podstawy do stworzenia wielkiego hitu. Tak właśnie było w Aliens: Colonial Marines” - wspomina Biehn. „Dla mnie nie było w tym krzty dobrej zabawy” - dodaje. Podpisuję się pod tym zdaniem wszystkimi kończynami.

Zacznę od grafiki, która na pierwszych zapowiedziach wyglądała fenomenalnie dobrze i klimatycznie. Efekty cząsteczkowe, światłocień i kontrasty pomieszczeń przyprawiały mnie o dreszcze. Kiedy jednak zabrałem się za konsumpcję obiecanego deseru, przeżyłem szok anafilaktyczny. Grafika stała na poziomie produkcji z roku 2006, no… może 2007. Wszystko to, czym zachwycałem się podczas zapowiedzi po prostu zniknęło. To tak jakby czekać na pyszny tort czekoladowy i dostać jedynie talerz do wylizania. Wszędobylskie kanciaste i rozpikselowane tekstury oraz pastelowe kolory raniły moje serce. Długość rozgrywki to także kpina sama w sobie. Ponad pięć godzin zajęło mi ukończenie kampanii dla jednego gracza. O grywalności trybu wieloosobowego nawet nie wspomnę, gdyż szkoda na to czasu. Jest mi po prostu bardzo bardzo smutno. Zaserwowano nam (fanom uniwersum Obcego) niskobudżetowy fajans, który w historii gier zapisze się jedynie jako tytuł, którego nie należy dotykać nawet rozżarzonym łańcuchem. Wizerunek gry poprawić mogą jedynie moderzy, którzy już od jakiegoś czasu starają się reanimować trupa, jak w istocie ta gra jest. Jest to niewątpliwie dobra wiadomość dla kogoś, kto wyrzucił niemałe pieniądze nabywając Colonial Marines. Z drugiej strony jest to ogromny ukłon w kierunku twórców i wydawcy, którzy po premierze nie robią nic szczególnego, aby do błędów się przyznać, a co dopiero je naprawiać. Lepiej skorzystać z darmowej pomocy miłośników serii, którzy poprawią to co my spi*przyliśmy, a ludzie i tak to kupią. Tak właśnie widzę politykę tych firm – przykre to, ale jakże prawdziwe.

Tutaj zakończę, na Wasze szczęście drodzy czytelnicy, moje luźne dywagacje na temat mniej lub bardziej udanych produkcji, które już wydano. Przy tej okazji wspomnę jedynie w ramach zakończenia i przed przejściem do omawiania nadchodzącej gry z obcym w tle, o projekcie gry nienarodzonej, a która mogłaby z dzisiejszej perspektywy okazać się solidnym produktem. Mowa o grze Aliens Crucible. Pracowało nad nią studio odpowiedzialne za Knights of the Old Republic 2. Wydawcą miał być nie kto inny jak… SEGA. Projekt ostatecznie anulowano. Może wyjdę na hipokrytę, ale dwa udostępnione do sieci rysunki koncepcyjne zapowiadały się o wiele lepiej niż całokształt omawianego akapit wcześniej Aliens: Colonial Marines. Gra miała być FPS-em z elementami RPG. Już za sam fakt takiego połączenia jestem gotowy się sprzedać, ale przejdźmy do rzeczy. Punkty doświadczenia otrzymywałoby się za wykonywanie misji i nagradzana byłaby nie tylko otwarta walka, a również unikanie konfrontacji z ksenomorfami czy konstruowanie odpowiednich pułapek. W grze miał pojawić się tryb kooperacji trzech lub maksymalnie czterech graczy oraz klasy do wyboru (mówiło się m.in. o marine, inżynierze, czy agencie korporacji). Najbardziej zaintrygował mnie jednak pomysł wprowadzenia nowych wersji ksenomorfów. Jak wiadomo istoty te przejmują procentowo dużą część DNA nosiciela. W zamyśle tej idei zaproponowano dwie zupełnie nowe formy obcych. Pierwszy z nich to obcy-behemot, którego nosicielem był duży roślinożerca. Drugi to obcy-kameleon z umiejętnością wtapiania się w otoczenia. Patrząc na to, co z marką zrobiło Aliens: Colonial Marines trudno nie pomyśleć, że SEGA skasowała zły projekt.

Zobacz również: Gadżetomania TV: Pixel Heaven - targi retro rozrywki okiem

Odtwórz

Czas przejść jednak do sedna tego artykułu, a mianowicie nadchodzącej gry studia Creative Assembly. Jest nią zapowiadane od jakiegoś czasu Aliens: Isolation. Czy tytuł ten ma szansę zmyć ciemną plamę niechlujstwa pozostawioną na uniwersum obcego przez ostatnią grę kolegów z Gearbox Studio? Osobiście bardzo w to wierzę, gdyż Isolation nie jest kolejnym bezmyślnym shooterem, który stawia na strzelania do wszystkiego co przebiegnie przez korytarz. Nowa gra twórców Total War to zupełnie nowe podejście do tematu ksenomorfów i próba oddania klimatu oryginalnego filmu z końca lat siedemdziesiątych. Według zapewnień producentów Alien: Isolation będzie straszny "w klasyczny sposób" do tego stopnia, że technologia obecna na statku będzie składać się tylko ze sprzętów, których wyobrażenie i stworzenie było możliwe w 1979 roku. Otrzymamy zatem otoczenie rodem z klasycznych filmów sci-fi. Wszelkie urządzenia elektroniczne będą kanciaste, ciężkie i wyposażone w ekrany kineskopowe wyświetlające proste obrazy i animacje. Brzmi wspaniale, nieprawdaż? Twórcy podkreślają, że ich celem jest stworzenie realistycznej grafiki, ale w taki sposób jakby była ona odtwarzana przy użyciu kaset VHS. Alistair Hope - dyrektor kreatywny Alien: Isolation, w wywiadzie udzielonym redakcji magazynu EDGE zdradził, że gra będzie skupiać się w głównej mierze na wprowadzaniu gracza w niepokój i uczucie izolacji oraz skutecznym straszeniu. Za pierwowzór wskazuje pierwsze części Resident Evil oraz Dead Space. Hope podkreślił jednocześnie, iż kierunek w którym zmierzają obydwie serie, może w niedalekiej przyszłości stać się początkiem ich końca.

Odtwórz

Kolejną ważną cechą nowej gry studia Creative Assembly, będzie użycie jak najmniejszej ilości skryptów. "Chcieliśmy stworzyć nieprzewidywalnego Obcego, który mógłby pojawić się obok nas w niemal każdej chwili. W założeniu tak samo ważne jest to, czy Obcy jest gdzieś przy nas, czy też nie ma go wcale. Mógłby kryć się w ciemnym kącie pokoju, ale nie wiemy tego my, nie wiecie tego Wy, więc jedynym sposobem jest samodzielne sprawdzenie, czy coś tam na nas nie czeka" – takiej wypowiedzi udzielił Jude Bond, będący kierownikiem działu artystycznego w rozmowie z redaktorem angielskiego Official PlayStation Magazine. "Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że horrory z oskryptowanymi checkpointami nikogo nie wystraszą" – dodał również od siebie Garry Napper, główny projektant gry. Jak więc widać, Panowie bardzo poważnie i profesjonalnie podchodzą do tematu technik straszenia i budowania napięcia.

Odtwórz

No dobrze, a co powiedziecie na informację, że w grze naszym przeciwnikiem będzie tylko jeden ksenomorf? Osobiście pomysł ten bardzo przypadł mi do gustu. Już dawno znudziło mnie bycie bogiem każdego levelu, gdzie przeciwnicy służą jedynie do częstowania ich wszystkim tym, co tylko mój niezawodny ekwipunek może z siebie wypluć. Koniec z tym! W Alien: Isolation sprawy obiorą całkiem inny obrót aniżeli w klasycznych tego typu rozgrywkach. Naszym celem będzie walka o przetrwanie – albo my albo on, rachunek jest prosty. Czasem to nam będzie dane skopać obcemu jego ogoniasty tyłek, ale w głównej mierze mamy go unikać lub bronić się czym tylko będzie się dało. Wszyscy pamiętają jak twardym i przerażającym przeciwnikiem był ósmy pasażer Nostromo. Koniec z wątłymi, niewyrośniętymi wersjami obcych, które padają po kilkunastu sekundach niczym pewien zawodnik KSW.

Pierwszy film dotyczył tylko jednego obcego, zdecydowaliśmy zatem, że chcemy stworzyć właśnie coś takiego. Uznaliśmy, że obcego wykorzystano źle w wielu grach, jego rola została sprowadzona do mięsa armatniego; my chcieliśmy zaoferować rozgrywkę, w której stanowiłby bardzo ważny element” – wyjaśnił Jonathan Court, starszy producent z Creative Assembly. Smaczku dodaje również fakt, iż będzie nam dane pokierować losami córki samej Ellen Ripley, Amandy, której głównym zadaniem będzie odnalezienie matki i utrzymanie się przy życiu. Na swojej drodze oprócz wspomnianego obcego, spotkamy również klony i członków colonial marines. Twórcy nie zdradzają jednak szczegółów dotyczących roli, jaką odegrają te dwie grupy w całej historii. A tymczasem ogłoszono możliwość zamówień przedpremierowych Alien: Isolation. Gra będzie mieć swoją premierę 7 października na PC, PS4, PS3, Xboksie One i Xboksie 360. Nie wiem czy określenie "jaram się jak ksiądz nowym ministrantem" jest na miejscu, ale jest ono chyba najbliższe uczuciu jakie mi towarzyszy. Mam nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu zachęciłem Was do zwrócenia uwagi na ten tytuł. Jedno jest pewne – dla fanów uniwersum Obcego jest to pozycja obowiązkowa!

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Quiz Gadżetomanii: sprawdź swoją wiedzę o komputerach! Część 2: karty graficzne Bloguj z Gadżetomanią. Znamy zwycięzcę drugiego etapu konkursu! BoxOff Play - wygoda, prostota i wiele gier w cenie jednej. Techland jak Spotify Korwin. The Movie – dzięki Internetowi powstaje film o budzącym emocje polityku. Będzie obiektywny? Oglądacie pirackie filmy? Okradacie Polskę na 700 mln zł rocznie! Gry za grosze. Litil Divil, Jolly Rover, Droid Assault, Evil Quest i inne To Internet wysłał Budkę Suflera na emeryturę. Zespół ma „ciężko” - i my też chcemy tak cierpieć! Gry za grosze. STALKER, Desperados, Heroes of Annihilated Empires i niespodzianka Świat według Google’a: inne mapy dla Rosjan, inne dla Polaków Eurofighter Typhoon, góry i mistrzowie pilotażu. Niesamowity pokaz brytyjskich pilotów! Technologiczni buntownicy. Czy dziś uwierzylibyśmy Cool Kids of Death? Gry za grosze. Europa Universalis, Iron Storm i SpeedRunners Serwis społecznościowy dla aspołecznych. Czy Facebook odebrał nam spotkania klasowe? Foobar2000 na Kickstarterze Reklamy w telewizji nie będą już głośne. A co z Internetem? Podsumowanie quizu: co wiecie o procesorach? Ministerstwo Finansów nie zamierza cenzurować internetu. Blokady serwisów bukmacherskich nie będzie Nie oglądaj, bierz udział! Twórcy kampanii wreszcie świetnie wykorzystują Internet Niezwykły koncert. Pagery i telefony komórkowe w roli instrumentów Internet nie ma własnych gwiazd. W Polsce to telewizja rządzi na Facebooku Streaming, głupcze! Czemu HBO wciąż tego nie rozumie? Grush - szczoteczka jako kontroler do gier! Self-publishing, czyli prosta odpowiedź na pytanie: jak wydać książkę?